Wersja PDFProblematyka prawa upadłościowego należy do jednego z najbardziej złożonych i kontrowersyjnych zagadnień prawa gospodarczego. W artykule tym zasygnalizuję zatem jedynie dwa, wybrane problemy związane z upadłością w branży IT.
Pierwsza kwestia dotyczy wprowadzanych przez producentów oprogramowania do umów licencyjnych, czy serwisowych klauzul przewidujących „automatyczne" wygaśnięcie licencji (serwisu) lub też prawo wypowiedzenia umowy w przypadku ogłoszenia upadłości licencjobiorcy. W ten sposób producent oprogramowania zmierza do „ochrony" udzielonej licencji oraz „uwolnienia" się od konieczności dalszych kontaktów z upadłym przedsiębiorcą. Problem jednak w tym, iż zgodnie z przepisami ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. prawa upadłościowego i naprawczego, „nieważne są postanowienia umowy zastrzegające na wypadek ogłoszenia upadłości zmianę lub rozwiązanie stosunku prawnego, którego stroną jest upadły." W literaturze przedmiotu wskazuje się, iż przepis powyższy zakazuje zarówno klauzul zakładających „automatyczne" rozwiązanie umowy w przypadku upadłości, jak również klauzul zakładających możliwości wypowiedzenia umowy w przypadku upadłości. W konsekwencji, tego rodzaju klauzule, jako postanowienia nieważne, nie będą skutkować rozwiązaniem umowy, ani też nie mogą stanowić skutecznej podstawy jej wypowiedzenia.
Druga, niezwykle istotna i kontrowersyjna kwestia dotyczy możliwości odstąpienia przez syndyka od umów w ramach upadłości obejmującej likwidację majątku upadłego. W pewnym uproszczeniu można przyjąć, iż zgodnie z prawem upadłościowym, jeżeli w dniu ogłoszenia upadłości strony nie wykonały w całości lub w części swych zobowiązań wynikających z umowy wzajemnej, syndyk może zdecydować o dalszej realizacji umowy lub od umowy odstąpić. Prawo upadłościowe przewiduje zatem uprawnienie syndyka do „weryfikacji" umów zawartych przez upadłego. Syndyk powinien podjąć decyzję, czy realizacja umowy przyniesie korzyści wszystkim wierzycielom, czy też korzystniejsze będzie odstąpienie od umowy. W mojej ocenie przepis ten może znaleźć zastosowanie do znacznej części umów IT. Przykładowo w przypadku upadłości zamawiającego w traktacie realizacji umowy wdrożeniowej, wykonawca powinien liczyć się z niebezpieczeństwem, iż syndyk odstąpi od realizacji wdrożenia.
W moim przekonaniu przepis ten znajduje zastosowanie również do umów licencyjnych, np. licencji patentowych, czy licencji na oprogramowanie komputerowe (należy jednak lojalnie uprzedzić, iż w literaturze znajdziemy również wypowiedzi autorów zdających się przyjmować odmienne stanowisko). Wobec braku polskich orzeczeń w tej kwestii, odwołać można się do orzecznictwa sądów niemieckich, zapadłych na gruncie podobnych przepisów. Przykładowo, w wyroku z 27 czerwca 2003 r. Sąd Okręgowy w Mannheim orzekł, iż syndyk ma prawo wyboru, czy wykonuje, czy też odstępuje od licencji na oprogramowanie komputerowe.[1] Należy jednak podkreślić, iż syndyk nie może odstąpić od umowy, która została wykonana w całości, choćby przez jedną ze stron. Powstaje zatem zasadnicza wątpliwość, kiedy licencję uznamy za wykonaną w całości przez stronę. Kwestia ta wymagałby szerszych rozważań teoretycznych. W mojej ocenie, na przykład w przypadku upadłości producenta oprogramowania (licencjodawcy), licencjobiorca powinien liczyć się z ryzykiem odstąpienia przez syndyka od umowy licencji na oprogramowanie, szczególnie w sytuacji, gdy nie uiszczono jeszcze całości opłat licencyjnych. Powstaje zatem zasadnicze pytanie, czy istnieją możliwości zabezpieczenia interesów licencjobiorcy, na wypadek upadłości producenta oprogramowania.
Na pewno nie ma idealnego rozwiązania tego problemu. Niemniej jednak, w konkretnym przypadku można rozważyć wykorzystanie konstrukcji „użytkowania" prawa, zamiast lub „obok" umowy licencyjnej. Zgodnie z przepisem art. 252 kodeksu cywilnego - „rzecz można obciążyć prawem do jej używania i do pobierania jej pożytków (użytkowanie)". Jednocześnie kodeks cywilny przewiduje, iż przedmiotem użytkowania mogą być nie tylko „rzeczy" lecz również „prawa". W literaturze prawniczej wskazuje się przy tym, iż przedmiotem użytkowania mogą być między innymi majątkowe prawa autorskie. A zatem, uprawniony mógłby wywodzić swoje prawa do korzystania z utworu (np. oprogramowania), nie z umowy licencyjnej, lecz z przysługującego mu prawa użytkowania majątkowych praw autorskich. Cały dowcip jednak w tym, iż użytkowanie nie wejdzie do masy upadłości, nie może ono zostać jednostronnie zniesione lub ograniczone przez syndyka. Należy jednak zaznaczyć, iż zastosowanie użytkowania na majątkowych prawach autorskich wiąże się z szeregiem problemów praktycznych, począwszy od samej „niecodzienności" tej konstrukcji, kończąc na braku możliwości przeniesienia użytkowania na inny podmiot. Być może jednak szczególne okoliczności wymagają zastosowania szczególnych środków...